Kochani!
Ten post miał być wcześniej, ale coś mi się popsuło na bloggerze i nie mogłam dodać posta :/ całe szczęście wszystko już działa jak należy i jestem by głosić wieści...
Mianowicie...
Na www.kamilapiech.com zorganizowałam konkurs...
Jak wiecie jest to moja fotograficzna strona, tam też możecie się więcej o mnie dowiedzieć... :) Ale!
Wszelkie instrukcje dotyczące konkursu są tam napisane, więc tam Was bezpośrednio zapraszam! Dodatkowo ten sam konkurs umieszczam tutaj, dla tych, którzy już wiedzą o co z tym widgetem chodzi :) W razie W proszę śmiało piszcie do mnie na missfochbloguje@gmail.com :)
a Rafflecopter giveaway
A jutro pochwalę Wam się moim nowym dziełem tortowym!! :)
Do usłyszenia jutro! :)
Wasza niedzielna Miss Foch...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamila piech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamila piech. Pokaż wszystkie posty
16.02.2014
3.07.2013
MOJA PRACOWNIA
Tak dokładnie!
Dziś zapraszam Was do mojej pracowni... czyli do miejsca, w którym powstają wszystkie dziwności, miejsce w którym robię zdjęcia i pracuję przy komputerze...
Tak naprawdę pracownia powstała dopiero 4 tygodnie temu... zwolnił się jeden pokój w domu mojego M. w którym mieszkamy i po naradach mój M. postanowił, że w tym pokoju będzie moja pracownia (a to pewnie tylko po to aby pozbyć się wszystkich fruwających niteczek po pokoju, w łóżku i wszelkich innych "rupieci" walających się po podłodze, kanapie w naszej części sypialniano-dziennej :D)... Trwało to trochę zanim skończyliśmy remont... Najpierw trzeba było wynieść wszystko z pokoju (który służył jako magazyn...), rozkręcić szafę, załatać dziurki w ścianach, poodkurzać... Pomalowaliśmy pokój Jedynką, wystarczyły dwa krycia (farba idealnie pokryła wszelkie przebarwienia), z czego ostatnie 2 ściany były pokryte ciut rozcieńczoną farbą, gdyż bałam się że mi nie starczy... :) Po umyciu podłogi, okna, wstawiłam wszelkie pudła spowrotem aby nie walały się po łazience i przedpokoju i przystąpiłam do remontu starej szafy i komody :) Ale o tym będzie odrębny post... :D
I viola! Moja pracownia istnieje...
W środku znalazły już swoje miejsce kwiaty z ogrodu, pamiątki, tylko jeszcze czekam na zastrzyk pieniężny aby znalazły się tu również zdjęcia mojego autorstwa na ścianach :) Jest już mały plan, który powolutku realizuję :)
Przestrzeń zmienia się jak w kalejdoskopie, wciąż świeże kwiaty, poprzestawiane dodatki no i wieczny ruch na biurku, które stwierdzam jest za małe! :) Ale to moja wina... biurko zrobił mój M! z użyciem starego Singera jako podstawy, ja się uparłam przy krótkim, a jednak powinno być większe... Ale nic to tam, jak będzie chwila, deski jeszcze są w garażu :)
I jak Wam się podoba? Już wkrótce oficjalne otwarcie studia, tak zwany dzień otwarty, gdzie będzie można mnie odwiedzić, zobaczyć jak pracuję, zrobić sobie zdjęcie, a może nawet wygrać sesję zdjęciową wykonaną przeze mnie :D Ale o tym już wkrótce! :)
Miłego oglądania kochani (wiem, wiem... mnóstwo zdjęć... nie mogłam się powstrzymać!!) i do usłyszenia! :D Za 2-3 dni post z udziałem ciuchów :D
Buziaki!
Nadająca z pracowni, Wasza Miss Foch
Dziś zapraszam Was do mojej pracowni... czyli do miejsca, w którym powstają wszystkie dziwności, miejsce w którym robię zdjęcia i pracuję przy komputerze...
Tak naprawdę pracownia powstała dopiero 4 tygodnie temu... zwolnił się jeden pokój w domu mojego M. w którym mieszkamy i po naradach mój M. postanowił, że w tym pokoju będzie moja pracownia (a to pewnie tylko po to aby pozbyć się wszystkich fruwających niteczek po pokoju, w łóżku i wszelkich innych "rupieci" walających się po podłodze, kanapie w naszej części sypialniano-dziennej :D)... Trwało to trochę zanim skończyliśmy remont... Najpierw trzeba było wynieść wszystko z pokoju (który służył jako magazyn...), rozkręcić szafę, załatać dziurki w ścianach, poodkurzać... Pomalowaliśmy pokój Jedynką, wystarczyły dwa krycia (farba idealnie pokryła wszelkie przebarwienia), z czego ostatnie 2 ściany były pokryte ciut rozcieńczoną farbą, gdyż bałam się że mi nie starczy... :) Po umyciu podłogi, okna, wstawiłam wszelkie pudła spowrotem aby nie walały się po łazience i przedpokoju i przystąpiłam do remontu starej szafy i komody :) Ale o tym będzie odrębny post... :D
I viola! Moja pracownia istnieje...
W środku znalazły już swoje miejsce kwiaty z ogrodu, pamiątki, tylko jeszcze czekam na zastrzyk pieniężny aby znalazły się tu również zdjęcia mojego autorstwa na ścianach :) Jest już mały plan, który powolutku realizuję :)
Przestrzeń zmienia się jak w kalejdoskopie, wciąż świeże kwiaty, poprzestawiane dodatki no i wieczny ruch na biurku, które stwierdzam jest za małe! :) Ale to moja wina... biurko zrobił mój M! z użyciem starego Singera jako podstawy, ja się uparłam przy krótkim, a jednak powinno być większe... Ale nic to tam, jak będzie chwila, deski jeszcze są w garażu :)
Okno za dnia :)
I jak Wam się podoba? Już wkrótce oficjalne otwarcie studia, tak zwany dzień otwarty, gdzie będzie można mnie odwiedzić, zobaczyć jak pracuję, zrobić sobie zdjęcie, a może nawet wygrać sesję zdjęciową wykonaną przeze mnie :D Ale o tym już wkrótce! :)
Miłego oglądania kochani (wiem, wiem... mnóstwo zdjęć... nie mogłam się powstrzymać!!) i do usłyszenia! :D Za 2-3 dni post z udziałem ciuchów :D
Buziaki!
Nadająca z pracowni, Wasza Miss Foch
Okno wczesnym wieczorem
17.02.2013
Przyprawiam :)
Maraton walentynkowy zakończył się wraz ze świętem miłości, a ja musiałam odpocząć parę dni, nabrać nowych sił, spisać wszystkie pomysły, zaplanować co i kiedy zrobić :)
A mój odpoczynek był jak zwykle aktywny :) Robiłam małe porządki w moich propsach i w kuchni :) Między innymi zrobiłam porządek w przyprawach! :) U mnie przyprawy mają chyba największe znaczenie w kuchni i w gotowaniu... są praktycznie zawsze i wszędzie, w każdym jedzonku, czy to w postaci natki pietruszki czy pieprzu, wyciśniętej cytryny czy cynamonu :) Narazie udało mi się uporządkować mniej więcej połowę, a to z braku pojemniczków. Więc teraz trzeba uzbierać pojemniki na resztę.
A przy okazji porządków - czyli przesypywania, przekładania przypraw z "firmowych" torebek do słoiczków, dla wiadomego ułatwienia życia sobie i innym domownikom zrobiłam bardzo proste etykietki. Można je bez problemu zmieniać jak tylko zmieniamy rodzaj aromatu w danym słoiku :)
1. Do tych etykietek potrzebujemy najzwyklejszej taśmy maskującej (papierowej) dostępnej w wielu sklepach budowlan--remontowo-ogrodowych, nożyczek, stempli z literami, no i wiadomo słoiczków :)
2. Najpierw wycięłam kształt etykietek (wybrałam kształ flagi z obu stron),
3. Nakleiłam etykiety na słoiki
4. I napisałam nazwy przypraw za pomocą moich ostatnio ukochanych stempli :)
I gotowe!
Niesamowicie proste! Poręczne, można szybko odkleić i nakleić etykietkę z inną nazwą...
U mnie w zależności od pory roku, od mojego sampoczucia, przyprawy zmieniają się, np. imbiru, goździków, owocu jałowca używam częściej w zimie, latem częściej cynamonu, rozmarynu i liścia laurowego :) W większości przypadków kiedy gotuję, gotuję według chińskiej kuchni pięciu przemian, kuchnię tą poznałam jakieś 6 lat temu i od tamtej pory kiedy poznałam głębiej tą kuchnię, zniknęły moje dolegliwości m.in. z żołądkiem i migrenami (miewałam takie 2 tygodnie, że całe przeleżałam w łóżku, codziennie z okropnym bólem głowy) :) Stąd bardzo ważne dla mnie są przyprawy :) Zna ktoś z was i stosuje kuchnię pięciu przemian u siebie? Co o niej myślicie jeśli stosujecie? :)
Zapraszam na dobrze przyprawione zdjęcia...
Cynamonowa Miss Foch
A mój odpoczynek był jak zwykle aktywny :) Robiłam małe porządki w moich propsach i w kuchni :) Między innymi zrobiłam porządek w przyprawach! :) U mnie przyprawy mają chyba największe znaczenie w kuchni i w gotowaniu... są praktycznie zawsze i wszędzie, w każdym jedzonku, czy to w postaci natki pietruszki czy pieprzu, wyciśniętej cytryny czy cynamonu :) Narazie udało mi się uporządkować mniej więcej połowę, a to z braku pojemniczków. Więc teraz trzeba uzbierać pojemniki na resztę.
A przy okazji porządków - czyli przesypywania, przekładania przypraw z "firmowych" torebek do słoiczków, dla wiadomego ułatwienia życia sobie i innym domownikom zrobiłam bardzo proste etykietki. Można je bez problemu zmieniać jak tylko zmieniamy rodzaj aromatu w danym słoiku :)
1. Do tych etykietek potrzebujemy najzwyklejszej taśmy maskującej (papierowej) dostępnej w wielu sklepach budowlan--remontowo-ogrodowych, nożyczek, stempli z literami, no i wiadomo słoiczków :)
2. Najpierw wycięłam kształt etykietek (wybrałam kształ flagi z obu stron),
3. Nakleiłam etykiety na słoiki
4. I napisałam nazwy przypraw za pomocą moich ostatnio ukochanych stempli :)
I gotowe!
Niesamowicie proste! Poręczne, można szybko odkleić i nakleić etykietkę z inną nazwą...
U mnie w zależności od pory roku, od mojego sampoczucia, przyprawy zmieniają się, np. imbiru, goździków, owocu jałowca używam częściej w zimie, latem częściej cynamonu, rozmarynu i liścia laurowego :) W większości przypadków kiedy gotuję, gotuję według chińskiej kuchni pięciu przemian, kuchnię tą poznałam jakieś 6 lat temu i od tamtej pory kiedy poznałam głębiej tą kuchnię, zniknęły moje dolegliwości m.in. z żołądkiem i migrenami (miewałam takie 2 tygodnie, że całe przeleżałam w łóżku, codziennie z okropnym bólem głowy) :) Stąd bardzo ważne dla mnie są przyprawy :) Zna ktoś z was i stosuje kuchnię pięciu przemian u siebie? Co o niej myślicie jeśli stosujecie? :)
Zapraszam na dobrze przyprawione zdjęcia...
Cynamonowa Miss Foch
13.02.2013
13 dzień miłości pod znakiem zdjęć :)
Witajcie kochani!
Dziś baaardzo późno... :) I bardzo twórczo :)
Tym razem znów coś co można samemu zrobić dla kogoś bliskiego :) Jest to własnej roboty albumo-pamiętnik lub po prostu wspomnienie chwil w jednym miejscu w postaci zdjęć :)
Dziś stworzyłam taki prezent dla mojego M, z wywołanych zdjęć Instagramowych z telefonu :) Na bierząco wywołuję zdjęcia, które robię aparatem i układam do albumu, ale tym razem postanowiłam zająć się zdjęciami z telefonu, bo również mają dla mnie ogromne znaczenie emocjonalne jak i artystyczne. Dla mnie fotografia telefonowa to też jedna z form sztuki, wyrażania siebie, pokazania chwili czy po prostu rejestracji dnia codziennego :)
I tak właśnie postanowiłąm użyć tych paru zdjęć, zebrać je w album :)
Zrobić można, to na wiele sposób, w wielu postaciach. Mój album dla M. zrobiłam dziś tak:
1. Rzeczy, które mogą się przydać lub nie mogą :)
- wywołane zdjęcia (u mnie około 20)
- różnej maści kartki, wycinanki i tym podobne
- skrawki materiałów
- wstążki
- długopisy, kredki
- stemple
- klej do papieru, klej na gorąco
- nitki i igła
- i co tam tylko chcecie :)
2 i 3. Zaczęłam od sklejania zdjęć ze sobą aby tworzyły strony i obcięcia jednej strony, tej niepotrzebnej.
4. Następnie wycięłam rozmiar okładki, użyłam kory brzozy :)
5. Przygotowuję również wkładki do albumu :) różnej maści, np kawałek starej mary :)
6. I następnie zszywam książeczkę razem z tej strony, z której zostawiłam biały pasek na zdjęciach, wraz z okładkę i wszystkimi innymi stronami
7. Przystrajam okładkę i gotowe! :D
Ja ten prezent dałam M. już dzisiaj, bo dla mnie każdy dzień jest dobry na okazywanie sobie uczuć, mówieniu o miłości i dzielenia się swoimi myślami :) Stąd też aż tak bardzo nie martwię się jutrzejszym dniem :) Mam zamiar po prostu miło go spędzić z M., ugotować pyszny obiad, odpocząć, może pójść do kina lub na ciasto do ulubionej kawiarni :) i dzielić się miłością ze wszystkimi naokoło :)
Jak to będzie u Was? Lubicie wogóle ten dzień? :) Czy zwykły dzień jak co dzień? :)
Ściskam Was
Miss Foch
Dziś baaardzo późno... :) I bardzo twórczo :)
Tym razem znów coś co można samemu zrobić dla kogoś bliskiego :) Jest to własnej roboty albumo-pamiętnik lub po prostu wspomnienie chwil w jednym miejscu w postaci zdjęć :)
Dziś stworzyłam taki prezent dla mojego M, z wywołanych zdjęć Instagramowych z telefonu :) Na bierząco wywołuję zdjęcia, które robię aparatem i układam do albumu, ale tym razem postanowiłam zająć się zdjęciami z telefonu, bo również mają dla mnie ogromne znaczenie emocjonalne jak i artystyczne. Dla mnie fotografia telefonowa to też jedna z form sztuki, wyrażania siebie, pokazania chwili czy po prostu rejestracji dnia codziennego :)
I tak właśnie postanowiłąm użyć tych paru zdjęć, zebrać je w album :)
Zrobić można, to na wiele sposób, w wielu postaciach. Mój album dla M. zrobiłam dziś tak:
1. Rzeczy, które mogą się przydać lub nie mogą :)
- wywołane zdjęcia (u mnie około 20)
- różnej maści kartki, wycinanki i tym podobne
- skrawki materiałów
- wstążki
- długopisy, kredki
- stemple
- klej do papieru, klej na gorąco
- nitki i igła
- i co tam tylko chcecie :)
2 i 3. Zaczęłam od sklejania zdjęć ze sobą aby tworzyły strony i obcięcia jednej strony, tej niepotrzebnej.
4. Następnie wycięłam rozmiar okładki, użyłam kory brzozy :)
5. Przygotowuję również wkładki do albumu :) różnej maści, np kawałek starej mary :)
6. I następnie zszywam książeczkę razem z tej strony, z której zostawiłam biały pasek na zdjęciach, wraz z okładkę i wszystkimi innymi stronami
7. Przystrajam okładkę i gotowe! :D
Ja ten prezent dałam M. już dzisiaj, bo dla mnie każdy dzień jest dobry na okazywanie sobie uczuć, mówieniu o miłości i dzielenia się swoimi myślami :) Stąd też aż tak bardzo nie martwię się jutrzejszym dniem :) Mam zamiar po prostu miło go spędzić z M., ugotować pyszny obiad, odpocząć, może pójść do kina lub na ciasto do ulubionej kawiarni :) i dzielić się miłością ze wszystkimi naokoło :)
Jak to będzie u Was? Lubicie wogóle ten dzień? :) Czy zwykły dzień jak co dzień? :)
Ściskam Was
Miss Foch
11.02.2013
Dzień 11 dniem jajek na śniadanie :)
Dziś jako, że post jest o śniadaniu, bloguje do Was z kuchni, czekam aż się jedzonko zrobi w piekarniku na dość późną kolację, bo milion rzeczy było dziś do zrobienia :)
Jak zwyczajne śniadanie zamienić w zainspirowane walentynkami śniadanie? Bardzo prosto! Usmażyć jajka w foremkach w kształcie serca! :) Do tego dwa tosty, u mnie chlebek bezglutenowy z soją, troszkę masełka, do tego była sałatka warzywna i moje ukochane chorizo... Chciałam tym śniadaniem nawiązać troszkę do moich i M. wspomnień z Paryża, kiedy to wcinaliśmy w parku świeżą chrupiącą bagietkę z chorizo, ser pleśniowy i popijaliśmy winem :) Dziś akurat zabrakło sera pleśniowego... :)
Czego użyłam:
- 4 jajka, po dwa do foremki, miałam takie szczęście, że od pewnego gospodarza zakupiłam świeże jajeczka od jego kur i wszystkie miały podwójne żółtka w środku :D użyłam moich silikonowych foremek, równie dobrze można użyć foremki do ciast
- 4 kromeczki chleba
- troszkę masła
- chorizo
- sałatka warzywna
- no i oczywiście herbata, ale zawsze 15 minut po jedzeniu, żeby brzuszek swobodnie popracował przed "przepłukaniem" :)
A do mojego smażonego jajka, parę ujęć z poranka, kiedy dom jest jeszcze cichutki, wszystko powolutku budzi się do życia, ulica jeszcze pusta a słonko delikatnie wdziera się do domu. Ja to bym chciała aby wdzierało się z impetem bo tęsknie za słońcem strasznie... Zasypię Was dziś zdjęciami :) A na samym dole parę zdjęć jajeczek :)
Szykujecie czasem jakieś ciekawe śniadanko czy też obiad dla Waszych miłości? Macie jakieś miłe wspomnienia z jedzonkiem? Jestem ciekawa Waszych historii... Chcę Was poznawać :)
Wasza Miss Foch, czyli Kam (Kamila, jak kto woli) :D
Jak zwyczajne śniadanie zamienić w zainspirowane walentynkami śniadanie? Bardzo prosto! Usmażyć jajka w foremkach w kształcie serca! :) Do tego dwa tosty, u mnie chlebek bezglutenowy z soją, troszkę masełka, do tego była sałatka warzywna i moje ukochane chorizo... Chciałam tym śniadaniem nawiązać troszkę do moich i M. wspomnień z Paryża, kiedy to wcinaliśmy w parku świeżą chrupiącą bagietkę z chorizo, ser pleśniowy i popijaliśmy winem :) Dziś akurat zabrakło sera pleśniowego... :)
Czego użyłam:
- 4 jajka, po dwa do foremki, miałam takie szczęście, że od pewnego gospodarza zakupiłam świeże jajeczka od jego kur i wszystkie miały podwójne żółtka w środku :D użyłam moich silikonowych foremek, równie dobrze można użyć foremki do ciast
- 4 kromeczki chleba
- troszkę masła
- chorizo
- sałatka warzywna
- no i oczywiście herbata, ale zawsze 15 minut po jedzeniu, żeby brzuszek swobodnie popracował przed "przepłukaniem" :)
A do mojego smażonego jajka, parę ujęć z poranka, kiedy dom jest jeszcze cichutki, wszystko powolutku budzi się do życia, ulica jeszcze pusta a słonko delikatnie wdziera się do domu. Ja to bym chciała aby wdzierało się z impetem bo tęsknie za słońcem strasznie... Zasypię Was dziś zdjęciami :) A na samym dole parę zdjęć jajeczek :)
Szykujecie czasem jakieś ciekawe śniadanko czy też obiad dla Waszych miłości? Macie jakieś miłe wspomnienia z jedzonkiem? Jestem ciekawa Waszych historii... Chcę Was poznawać :)
Wasza Miss Foch, czyli Kam (Kamila, jak kto woli) :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























































